wtorek, 20 grudnia 2016

Jak radzić sobie z hejtami? +Moje doświadczenia

Stwierdziłam, że teraz jest odpowiedni moment, by podzielić się z Wami tym trudnym tematem i moimi wycinkami z życia, gdy miałam styczność z hejtowaniem mnie.

Pierwszą styczność z taką nienawiścią wobec mnie miałam w gimnazjum. Nie miałam w ogóle znajomych, prócz mojej przyjaciółki od podstawówki i później jednej dziewczyny, która wyciągnęła w moją stronę rękę, z zamiarem nawiązania znajomości (teraz stała się również moją przyjaciółką).
Przez całe 3 lata (ale szczególnie w drugiej połowie 2 i całej 3 klasie) byłam wyśmiewana, poniżana...
Byłam wtedy typową szarą myszką, która nie była nawet w stanie przeciwstawić się komukolwiek. Bałam się odezwać, a co dopiero sprzeciwić się komuś. Moim wielkim marzeniem było śpiewanie. Założyłam konto na iSing i nagrywałam (trzeba to przyznać) bardzo złe covery piosenek. Nieszczęśliwie złożyło się tak, że moje konto zostało znalezione przez niektóre osoby w mojej klasie. Każdy zaczął słuchać moich nagrań i się śmiać. Nawet na informatyce, gdy mieliśmy czas wolny, grupka ludzi zbierała się przy jednym komputerze (najbardziej oddalonym ode mnie) i słuchali, podśmiechując co chwila. Uświadomiła mnie o tym dopiero moja przyjaciółka, która to wszystko dokładnie widziała. Pamiętam, że powiedziałam jej wtedy "Dobrze, że daję im powód do śmiania się. Przecież śmiech to zdrowie.". Uśmiechałam się, mówiąc to, mimo, że moje oczy piekły i miałam ochotę się rozpłakać. Poklepała mnie wtedy po ramieniu i powiedziała, że cieszy się, że patrzę na to w taki sposób, a nie się załamuję. Podziwiała mnie. Może to i lepiej, że nie wiedziała, że to tylko maska? Moi rodzice nic nie wiedzieli o tej sytuacji. Mój tata nawet nie wiedział, że nie byłam tolerowana w klasie. Dowiedział się dopiero w tym roku, w wakacje, gdy powiedział, że nie mam nic pojęcia o nienawiści innych osób, bo cały czas miałam różowe, bajkowe życie. Był wstrząśnięty, gdy mu powiedziałam prawdę i już nigdy nie powtórzył swoich słów.

Kolejny raz hejty poleciały na mnie, gdy powstał ten blog i ktoś dowiedział się, że mam dobre kontakty z inną, lubianą bloggerką (nawet do teraz zostały komentarze z hejtami pod postami). Byłam oskarżana o to, że koleguję się z nią tylko dlatego, żeby zdobyć fejm, a tak naprawdę to jestem do dvpy. Przeżywałam to bardzo. Nie wiedziałam jak się bronić. Pocieszała mnie ta bloggerka i broniła. Nie wiem co bym bez niej wtedy zrobiła...

Gdy poszłam do liceum postanowiłam zmienić siebie, zacząć od nowa. Stałam się wtedy ulzzangiem. Ludzie i w internecie i w klasie zaczęli mnie lubić, byłam przeszczęśliwa i niemalże zapomniałam jak to jest być obrażaną i nienawidzoną.
Zmieniło się to w tym roku szkolnym, a dokładniej w październiku. Na asku. Zalała mnie i moich znajomych taka fala hejtów, że się załamałam i przeżywałam stany bliskie depresyjnym. Codziennie płakałam, obwiniałam sama siebie, próbowałam wesprzeć innych. Niekiedy udawałam, że wszystko jest dobrze, żeby nie dołować innych.
Jak sobie przypominam co wtedy się działo, to czuję, jakby to był istny horror. Mam wiele wpisów w pamiętniku z tego czasu. Nie chcę ich czytać i sobie przypominać...

Mimo, że było to okropne przeżycie, pomogło mi. Jakby to powiedzieć... uodporniłam się? Zdałam sobie sprawę z masy rzeczy: dlaczego ludzie hejtują, jaki cel jest tego, jak to wpływa na psychikę... spróbuję teraz wyjaśnić tu kilka rzeczy.

Dlaczego ludzie hejtują? Jaki jest w tym cel?
Ludzie hejtują najczęściej po to, żeby się dowartościować, żeby nie pokazać, że jest się słabym i gorszym. Chcą, alby osoba, którą obrażają czuła się okropnie, żeby jakoś zareagowała, żeby nie była w stanie jakkolwiek odepchnąć atak. Często wykorzystują najsłabsze punkty tej osoby.

Jak to wpływa na psychikę osoby zhejtowanej?
Oczywiście wszystko idzie według planu hejtera. Jeśli osoba nie wie, jak radzić sobie z takimi hejtami, zaczyna się załamywać. Wszystko traci sens, nie widzi się przed tym ratunku, w każdym widzi się wroga.

A teraz wytłumaczę jak sobie możecie z tym wszystkim poradzić. Jak ja sobie radzę.
Po pierwsze uzmysławiam sobie, dlaczego dana osoba zaczyna po mnie jechać. I dochodzi wtedy do mnie, że to wymyślone bzdury i wykreowana fałszywa rzeczywistość, która ma wywyższać osobę hejtującą, a tą shejtowaną stawiać w najgorszym świetle.
To Ty wiesz jaki jesteś naprawdę. I nikt inny nie ma prawa wmawiać Ci, że jest inaczej.
Po drugie próbuję nie reagować na te zaczepki. Gdy osoba hejtująca widzi jakąś reakcję z drugiej strony, zaczyna brnąć w to dalej, bo widzi, że to co robi, działa. Gdy przestaniemy na to reagować- osobie hejtującej znudzi to się w końcu i przestanie (naprawdę działa).
Po trzecie: przestań myśleć o sobie źle. Zacznij myśleć pozytywnie i zarażaj optymizmem innych. To chyba jeden z trudniejszych kroków, no bo jak to być szczęśliwym, gdy ktoś właśnie miesza Cię z błotem, prawda? Ale da się, naprawdę. I bardzo szybko poprawia sytuację.
Po czwarte: pamiętaj, że masz grupę osób, w której znajdziesz wsparcie. Może to przyjaciele, rodzeństwo, rodzice. Na pewno jest ktoś, kto stanie po Twojej stronie i będzie Cię wspierał. Tylko nie możesz na wszystkich się zamykać.

^ Długotrwały, trudny i pracochłonny proces. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Życie rzuca nam kłody pod nogi i sprawdza, jak bardzo jesteśmy silni. Nie możemy się poddawać! Pokażmy życiu, że jesteśmy silni i stać nas na więcej, niż każdy sądzi!

Teraz zwrócę się do fandomu gruszeczek, który ostatnio ma ciężkie momenty.
Nie słuchajcie tego, co mówi Wam osoba hejtująca Was. Musimy się nawzajem wspierać. Wtedy damy sobie radę. Jesteśmy jedną, wielką rodziną, mam rację? Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! 💝

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz