"Perły"
Następnego poranka słońce zwiastowało kolejny ciepły dzień. Marika obudziła się z nową energią i szybko wstała z łóżka, po czym podeszła do komody i zadzwoniła po służącą, aby ta przyniosła jej śniadanie. Zaraz po tym, poszła do garderoby, żeby wybrać ubranie. Wtem zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć Marika, mam bardzo ważną informację.
-Co się stało Jasmin?
-Dzisiaj do naszej szkoły przychodzą uczennice Ever After High, chcą zobaczyć jak funkcjonuje nasza szkoła.
-No i...?
-Jeszcze się pytasz? Musimy się ubrać w ich stylu. Tak słodko, jak księżniczki.- wykrzyknęła zafascynowana straszyciółka
-Oh, zawsze o tym marzyłam. Dzwonisz w samą porę, bo właśnie się przebieram.
-No widzisz jakie mam wyczucie czasu.
-Haha, ok ja już kończę. Papa.
-Papa.- pożegnała się Jasmin i się rozłączyła
Marika weszła do przedziału z sukienkami królewskimi, a w jej głowie wciąż leciały te same hasła: "balet, wdzięk, subtelność". Nagle podeszła do sukienki nałożonej na manekinie i od razu ją założyła.
Była to sukienka o fasonie bardzo specyficznym. U góry obcisła i dopasowana, a od pasa w dół rozłożysta, kończąca się przed kolanami, w połowie fasonu bombka. Była koloru białego z pudrowo różowymi perełkami ułożonymi ciasno, na górnej części sukienki, a na bombce, czyli dolnej części sukienki widniały delikatne, pudrowo różowe pióra wyszyte na jedwabnej tkaninie.
U dołu manekinu widniały czółenki, zrobione na kształt puent, więc Marika szybko je założyła i wyglądała jak prawdziwa księżniczka - baletnica. Brakowało jej tylko makijażu i idealnej fryzury, no ale od czego ma się domowy Salon Fryzjerski.
Księżniczka wjechała windą na górę i służące zabrały się do pracy. Na całym piętrze panował chaos, każda ze służek chciała, aby księżniczka była z niej zadowolona.
-Jaką panienka życzy sobie fryzurę?- zapytała fryzjerka podchodząc do dziewczyny
-Myślałam o czymś, pasującym do baletu. Może jakiś kok? Ale nie taki zwykły.
Marika usiadła na obrotowym krześle, naprzeciwko lustra z toaletką, a służąca zaczęła delikatnie rozczesywać jej włosy.
~~~
Po zjedzeniu śniadania Marika podeszła do dużego lustra, stojącego w rogu pokoju i przyjrzała się dokładnie swojemu odbiciu. Miała wrażenie, że czegoś brakuje w jej wyglądzie, ale nie wiedziała czego. Kilka minut przyglądała się, ale niczego nie zauważając, skierowała się do wyjścia.
-Panienko, panienko!- krzyczała za nią słóżka, trzymając coś w dłoni
-Tak?- zapytała dziewczyna, odwracając się do kobiety
-Zapomniała panienka koronę.- odparła i założyła delikatnie diamentową koronę na głowę Mariki
-Dziękuję. Właśnie coś przeczuwałam, że o czymś zapomniałam.- zaśmiała się dziewczyna
-No co tak długo?- zapytała z nienacka Jasmin, wisząc głową w dół
-O mój Ra! Kolejny raz mnie wystraszyłaś!- powiedziała Marika, chcąc obronić się i zobaczyć, kto do niej mówi- Spokojnie, już idziemy.
-W końcu! Czemu nie odbierałaś telefonu?
-Przepraszam cię, zapomniałam, że mam wyciszoną iTrumnę.
~~~
Na lekcji Ge-ogr-afi pojawiły się Apple White i Brair Beauty ze szkoły Ever After High. Przysiadły się do ławki Mariki i Jasmin, więc dziewczyny były mile zaskoczone.
-Jak się wam podobała lekcja?- zapytała Marika koleżankę z ławki, wychodząc z sali po zakończonej lekcji.
-Była całkiem niezła.- uznała Brair
-Może i była niezła, ale mam pytanie. Po co wam wiedzieć gdzie ogry mają kryjówki?- dziwiła się Apple
-To tak samo, jak wy się uczycie, gdzie, jaka królewna rządzi.- wyjaśniła Jasmin
-A może odwiedzicie kiedyś naszą królewską szkołę?- wykrzyknęła Apple, dając nacisk na słowo "królewską"
-Heh, chciałabyś.- odezwała się nagle jakaś dziewczyna.
Była to Raven Queen, córka złej czarownicy, która otruła Śnieżkę, matkę Apple.
-Ta szkoła nie jest tylko królewska.- dokończyła
-Może nie uczą się tam tylko królowie, ale oni w szkole dominują!- rozwścieczyła się Apple
-Dominują!? Błagam, w szkole chodzi o równość praw.
-Może teoretycznie, ale praktycznie nie.
-Dziewczyny! Jesteśmy teraz w Monster High, a tu tolerancja jest obowiązkowa, więc nie kłóćcie się.- uspokoiła je Jasmin
-Właśnie, teraz nie ma się po co kłócić.- dodała Marika
Apple i Raven odwróciły się do siebie plecami i każda poszła w swoją stronę.
-To było dziwne.- zaśmiała się mumia
Nagle jej wzrok utkwił w jakimś punkcie. Stała i patrzyła jak zaklęta. Nie dobiegały do niej żadne dźwięki. Ocknęła się dopiero, gdy Jasmin nią mocno potrząsnęła.
-Marika! Ty w ogóle słyszysz, co ja do ciebie mówię!?- wykrzyknęła wampirzyca
-Co mówiłaś?
-Ach..., pytam ci się cały czas, czy pójdziemy do mnie po szkole?
-Jasne!
Po dzwonku dziewczyny poszły na kolejną lekcję. Była to już ostatnia lekcja w tym dniu, więc po godzinie upiorki z radością wybiegły z budynku szkoły.
-Jak masz zrobionego tego koka?- zapytała Jasmin, gdy już siedziały w pokoju na sofie
-Zapytaj się mojej służącej.- odpowiedziała Marika, śmiejąc się- To ona zajmuje się moimi włosami.
-Kupiłam sobie nową sukienkę, chcesz zobaczyć?- uśmiechnęła się Jasmin
-Pokaż.- po tych słowach Jasmin podeszła do szafy i wyciągnęła z niej sukienkę na ramkach, z kwiatowym wzorem
Poszła się przebrać i wyszła z uśmiechem na twarzy, pozując jak modelka.
-No i jak?- zapytała, patrząc wyczekująco na przyjaciółkę
-Ale cudo! Gdzie ją kupiłaś?
-Obok naszej ulubionej kafejki, wczoraj otworzyli ten sklep.
-Muszę tam iść.
-Może pójdziemy teraz?- zasugerowała Jasmin
-Ale musimy iść do mnie do domu, bo nie mam przy sobie pieniędzy.
-Ok.
Dziewczyny wzięły torebki i wyszły na miasto. Po drodze wstąpiły jeszcze do domu Mariki, nie chciały tam przesiadywać pół dnia, ale zatrzymała je służąca Mariki. Upiekła ciasteczka i koniecznie chciała, by ktoś je spróbował. Później zrobiła gorącą czekoladę i dopiero, gdy dziewczyny wypiły cały kubek, pozwoliła im iśc na miasto. One szybko się uszykowały i wyszły. Chciały jak najszybciej być na zakupach.
-Ale twoja służąca jest uparta.- zaśmiała się Jasmin
-Tak, ale jak byśmy tam nie zostały, to by się na mnie wkurzała cały dzień. Ona już taka jest.
-O, to tutaj jest ten sklep.- Jasmin wskazała palcem na duże centrum handlowe, obok TrumnoKafejki.
-Jakim cudem ja wczoraj byłam w tej kafejce i nie widziałam takiego dużego budynku?
-No bo tu jesteś taka ślepa.- wypaliła Jasmin
-Ej, no wiesz co? Nie miła jesteś.- odparła Marika i wspólnie zaczęły się śmiać
Później przez 2 godziny chodziły po sklepach i przymierzały ubrania z najnowszych kolekcji, najlepszych projektantów.
-Już dawno się tak dobrze nie bawiłam.- westchnęła uszczęśliwiona Marika
-Ja też...
Przyjaciółki przytuliły się na pożegnanie i każda poszła do swojego domu.
Ubrania? Neeein xDDDDD
OdpowiedzUsuń