"Diamenty"
Dziewczyny doszły w sam raz na rozdanie planów lekcji. Dostały małe karteczki z przydzielonymi lekcjami i numerami szafek.-Co masz teraz? - zapytała Marika
-Gryzologię. - westchnęła wampirzyca -A ty?
-Okienko, we wtorki idę godzinę później.
-To wracasz teraz do domu?
-Coś ty, nie warto na 45 minut. Rozejrzę się po szkole.
-Dobra, to widzimy się na przerwie.
Przyjaciółki pożegnały się i Jasmin poszła w kierunku wyznaczonej sali. Marika została sama, w pustym korystarzu. Spojrzała na karteczkę
-112.- przeczytała numer szafki wypisany na karteczce i zaczęła wodzić wzrokiem za korytarzem z szafkami
Nagle ktoś po cichu zakradł się od tyłu, zakrył jej oczy dłońmi. Marika odruchowo uśmiechnęła się. Po chwili odwrócił ją do siebie i zbliżył swoje usta do jej. Ktoś ją pocałował. Przymknęła powieki i nie wiedziała co się dzieje. Gdy ten "ktoś" rozluźnił uścisk i przestał ją całować odsunęła się na bezpieczną odległość i spojrzała na niego zdziwiona.
-Kim jesteś?- zapytała, gdy odzyskała głos
-Cleo, znów zaczynasz się ze mną droczyć?- zaśmiał się nieznajomy- Już wyrzuciłem te przestarzałe spodnie i nie musisz przede mną uciekać. Co tutaj robisz? Nie przychodzisz godzinę później?
-Yyy... co?- wypaplała Marika, nie wiedząc co powiedzieć
-Deuce!!!- krzyknęła nagle jakaś dziewczyna tak donośnie, że węże na głowie chłopaka, skuliły się ze strachu
To była Cleo. Marika momentalnie rozpoznała swoją ukochaną kuzynkę. Szła właśnie w ich stronę z takim impetem, że obaliła przechodzącego obok zombie.
-Ale Cleo, ty nie tu, to ty nie ta... Co!?- zdenerwował się Deuce
-Nie. Ja to nie ona.-warknęła Cleo i spojrzała na Marikę. Nagle jej mina rozpromieniała- Kuzynko! Tak dawno cię nie widziałam.- uścisnęła kuzynkę
-Ale jak to? To twoja kuzynka? Jesteście bardzo podobne.
-Wiemy.- odparły równo mumie śmiejąc się
-Tak cię przepraszam.- zwrócił się do Deuce do Mariki z zasmuconą miną
Dziewczyna mrugnęła do niego na znak, że nic się nie stało i oddaliła się z kuzynką, by ta oprowadziła ją po szkole.
~ ~ ~
-Ale tu jest super!- ekscytowała się Marika, gdy szła ze swoją kuzynką korytarzem
-Dobrze, że Nefretete w końcu ciebie tu przysłała. W Egipcie są kiepskie szkoły.
-W Egipcie nie chodziłam do szkoły, miałam nauczanie w domu, a że mamę to denerwowało, to przysłała mnie tutaj.
-Od jak dawna tu mieszkacie?
-Wprowadziliśmy się tu, jak skończyli budowę domu, czyli na początku wakacji.
-To dość długo tu jesteście. I mnie nie odwiedziłaś?- zaśmiała się Cleo
-Nie mam twojego adresu.- zachichotała Marika
Cleo wyciągnęła z torebki kartkę i eye liner. Wypisała adres na kartce i wręczyła kuzynce.
-Eye liner'em?- zdziwiła się Marika
-Nie chciało mi się szukać długopisu, a eye liner mam zawsze pod ręką. Chcesz mój numer telefonu?
-Mam już.
-Ale stary. Teraz mam inny.
-Aaa... to dlatego nie mogłam się dodzwonić... No podaj.
-584 213 669- wyrecytowała Cleo
-Ok, zapisałam. Napiszę do ciebie SMS-a, żebyś miała mój numer.
-Ok.- ucieszyła się Cleo
-Już.
-Dziękuję. Chodź!- zawołała Cleo i ruszyła na przód
-Gdzie?- zapytała Marika, próbując dogonić kuzynkę
-Do creepaterri, czyli stołówki. Zaraz długa przerwa, więc warto coś przekąsić.- zasugerowała córka Ramzesa
-Dobrze, tylko napiszę do Jasmin, gdzie będziemy.
-A kto to?
-Moja najlepsza straszyciółka. To też jej pierwszy dzień.
-To ja was zapoznam z moimi straszyciółkami.
-Nie ma sprawy.- ucieszyła się Marika
~~~~
Creepaterria to duże pomieszczenie, w którym znajdowało się bardzo dużo stolików i plastikowych krzeseł, do których zasiadali uczniowie na lunch.
Dziewczyny podeszły i zasiadły do stolika z grupką upiorek, prowadzących ożywioną rozmowę.
-Dziewczęta!- zawołała Cleo. Wszystkie dziewczyny siedzące przy stoliku ucichły- Chciałabym wam przestawić moją kuzynkę-Marikę i jej straszyciółkę-Jasmin.
-Cześć dziewczyny- przywitały się wspólnie koleżanki Cleo
-Mariko, Jasmin. To są moje straszyciółki: Clawdeen, Frankie, Draculaura, Lagoona, Ghoulia i Abbey.
-Cześć.-przywitała się Marika
-Oh, jak zastraszyście, że mogę poznać więcej potworów!- wystrzeliła jak z armaty Jasmin- To dobry znak na początek. Może się przedstawię. Nazywam się Jasmin Stocker. Mam 15000 lat i jestem wampirem, ale nie przepadam za krwią. Nie że mdleję czy coś, ale po prostu mi nie smakuje.- paplała trzy po trzy Jasmin.- No bo niby czemu wampiry muszą pić krew, przecież każdy jest in...
-Jasmin- przerwała jej Marika- Nie musisz opowiadać nam swojego życia, znaczy nieżycia.
-Jasminko, spokojnie z tą krw...krw...krw... ah, nie ważne. Ja też jej nie piję. Jestem wampirem wegetarianem.- pocieszyła upiorkę Draculaura i przygryzła marchewkę
-Jak dobrze, że ktoś mnie rozumie.- ucieszyła się wampirzyca
-Hej! A ja cię nie rozumiem?- droczyła się Marika
Dziewczyny wybuchły śmiechem, a później zaczęły jeść lunch.
~~~
Po zajęciach Cleo ze swoimi straszyciółkami oraz z Mariką i Jasmin poszły do parku i usiadły przy pięknie zdobionej fontannie, w której pływały lilie.
-Czyli diamenty na waszych polikach oznaczają, że pochodzi się z królewskiej rodziny?- pytała zaciekawiona Frankie
-Dokładnie.- przytaknęła Cleo
-Ok, to voltystycznie!- wykrzyknęła zielonoskóra
-Wiemy.- uśmiechnęła się Marika- W zależności od naszego humoru, mamy inny kolor diamentu.
Wszystkie upiorki słuchały z zaciekawieniem opowiadania Mariki, dopóki nie zaczął dzwonić jej telefon.
-Przepraszam was na chwilkę.- powiedziała i oddaliła się na kilka kroków, odbierając komórkę.- Halo?
-Cześć córeczko. Nie mam pojęcia gdzie jesteś, ale wracaj już bo obiad stygnie.
-Jestem z koleżankami na spacerze. Dobrze już wracam.
-To dobrze. Papa.
-Papa.
Marika rozłączyła się i doszła do koleżanek.
-Muszę już iść. "Obiad stygnie".
-My też już się zbieramy.- odparły dziewczyny
-To do zobaczenia!- pożegnały się i każda poszła w swoją stronę.
A już miałam nadzieję, że Cleo się porządnie wnerwi T.T xD
OdpowiedzUsuńWpadłam dzięki temu rozdziałowi na pomysł, który z pewnością wykorzystam x3
To cieszę się, że dałam natchnienie ^.^
UsuńA ja Ci za to dziękuję, że mi dałaś to natchnienie :3
Usuń