Stwierdziłam, że teraz jest odpowiedni moment, by podzielić się z Wami tym trudnym tematem i moimi wycinkami z życia, gdy miałam styczność z hejtowaniem mnie.
Pierwszą styczność z taką nienawiścią wobec mnie miałam w gimnazjum. Nie miałam w ogóle znajomych, prócz mojej przyjaciółki od podstawówki i później jednej dziewczyny, która wyciągnęła w moją stronę rękę, z zamiarem nawiązania znajomości (teraz stała się również moją przyjaciółką).
Przez całe 3 lata (ale szczególnie w drugiej połowie 2 i całej 3 klasie) byłam wyśmiewana, poniżana...
Byłam wtedy typową szarą myszką, która nie była nawet w stanie przeciwstawić się komukolwiek. Bałam się odezwać, a co dopiero sprzeciwić się komuś. Moim wielkim marzeniem było śpiewanie. Założyłam konto na iSing i nagrywałam (trzeba to przyznać) bardzo złe covery piosenek. Nieszczęśliwie złożyło się tak, że moje konto zostało znalezione przez niektóre osoby w mojej klasie. Każdy zaczął słuchać moich nagrań i się śmiać. Nawet na informatyce, gdy mieliśmy czas wolny, grupka ludzi zbierała się przy jednym komputerze (najbardziej oddalonym ode mnie) i słuchali, podśmiechując co chwila. Uświadomiła mnie o tym dopiero moja przyjaciółka, która to wszystko dokładnie widziała. Pamiętam, że powiedziałam jej wtedy "Dobrze, że daję im powód do śmiania się. Przecież śmiech to zdrowie.". Uśmiechałam się, mówiąc to, mimo, że moje oczy piekły i miałam ochotę się rozpłakać. Poklepała mnie wtedy po ramieniu i powiedziała, że cieszy się, że patrzę na to w taki sposób, a nie się załamuję. Podziwiała mnie. Może to i lepiej, że nie wiedziała, że to tylko maska? Moi rodzice nic nie wiedzieli o tej sytuacji. Mój tata nawet nie wiedział, że nie byłam tolerowana w klasie. Dowiedział się dopiero w tym roku, w wakacje, gdy powiedział, że nie mam nic pojęcia o nienawiści innych osób, bo cały czas miałam różowe, bajkowe życie. Był wstrząśnięty, gdy mu powiedziałam prawdę i już nigdy nie powtórzył swoich słów.
Kolejny raz hejty poleciały na mnie, gdy powstał ten blog i ktoś dowiedział się, że mam dobre kontakty z inną, lubianą bloggerką (nawet do teraz zostały komentarze z hejtami pod postami). Byłam oskarżana o to, że koleguję się z nią tylko dlatego, żeby zdobyć fejm, a tak naprawdę to jestem do dvpy. Przeżywałam to bardzo. Nie wiedziałam jak się bronić. Pocieszała mnie ta bloggerka i broniła. Nie wiem co bym bez niej wtedy zrobiła...
Gdy poszłam do liceum postanowiłam zmienić siebie, zacząć od nowa. Stałam się wtedy ulzzangiem. Ludzie i w internecie i w klasie zaczęli mnie lubić, byłam przeszczęśliwa i niemalże zapomniałam jak to jest być obrażaną i nienawidzoną.
Zmieniło się to w tym roku szkolnym, a dokładniej w październiku. Na asku. Zalała mnie i moich znajomych taka fala hejtów, że się załamałam i przeżywałam stany bliskie depresyjnym. Codziennie płakałam, obwiniałam sama siebie, próbowałam wesprzeć innych. Niekiedy udawałam, że wszystko jest dobrze, żeby nie dołować innych.
Jak sobie przypominam co wtedy się działo, to czuję, jakby to był istny horror. Mam wiele wpisów w pamiętniku z tego czasu. Nie chcę ich czytać i sobie przypominać...
Mimo, że było to okropne przeżycie, pomogło mi. Jakby to powiedzieć... uodporniłam się? Zdałam sobie sprawę z masy rzeczy: dlaczego ludzie hejtują, jaki cel jest tego, jak to wpływa na psychikę... spróbuję teraz wyjaśnić tu kilka rzeczy.
Dlaczego ludzie hejtują? Jaki jest w tym cel?
Ludzie hejtują najczęściej po to, żeby się dowartościować, żeby nie pokazać, że jest się słabym i gorszym. Chcą, alby osoba, którą obrażają czuła się okropnie, żeby jakoś zareagowała, żeby nie była w stanie jakkolwiek odepchnąć atak. Często wykorzystują najsłabsze punkty tej osoby.
Jak to wpływa na psychikę osoby zhejtowanej?
Oczywiście wszystko idzie według planu hejtera. Jeśli osoba nie wie, jak radzić sobie z takimi hejtami, zaczyna się załamywać. Wszystko traci sens, nie widzi się przed tym ratunku, w każdym widzi się wroga.
A teraz wytłumaczę jak sobie możecie z tym wszystkim poradzić. Jak ja sobie radzę.
Po pierwsze uzmysławiam sobie, dlaczego dana osoba zaczyna po mnie jechać. I dochodzi wtedy do mnie, że to wymyślone bzdury i wykreowana fałszywa rzeczywistość, która ma wywyższać osobę hejtującą, a tą shejtowaną stawiać w najgorszym świetle.
To Ty wiesz jaki jesteś naprawdę. I nikt inny nie ma prawa wmawiać Ci, że jest inaczej.
Po drugie próbuję nie reagować na te zaczepki. Gdy osoba hejtująca widzi jakąś reakcję z drugiej strony, zaczyna brnąć w to dalej, bo widzi, że to co robi, działa. Gdy przestaniemy na to reagować- osobie hejtującej znudzi to się w końcu i przestanie (naprawdę działa).
Po trzecie: przestań myśleć o sobie źle. Zacznij myśleć pozytywnie i zarażaj optymizmem innych. To chyba jeden z trudniejszych kroków, no bo jak to być szczęśliwym, gdy ktoś właśnie miesza Cię z błotem, prawda? Ale da się, naprawdę. I bardzo szybko poprawia sytuację.
Po czwarte: pamiętaj, że masz grupę osób, w której znajdziesz wsparcie. Może to przyjaciele, rodzeństwo, rodzice. Na pewno jest ktoś, kto stanie po Twojej stronie i będzie Cię wspierał. Tylko nie możesz na wszystkich się zamykać.
^ Długotrwały, trudny i pracochłonny proces. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Życie rzuca nam kłody pod nogi i sprawdza, jak bardzo jesteśmy silni. Nie możemy się poddawać! Pokażmy życiu, że jesteśmy silni i stać nas na więcej, niż każdy sądzi!
Teraz zwrócę się do fandomu gruszeczek, który ostatnio ma ciężkie momenty.
Nie słuchajcie tego, co mówi Wam osoba hejtująca Was. Musimy się nawzajem wspierać. Wtedy damy sobie radę. Jesteśmy jedną, wielką rodziną, mam rację? Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! 💝
Świat Marzeń
wtorek, 20 grudnia 2016
wtorek, 13 grudnia 2016
Umiejętność pozytywnego myślenia
Od rozpoczęcia jesieni, deszczowych dni, przyjścia szarych chmur na nasze polskie niebo coraz częściej słyszę od moich znajomych, czy obcych ludzi, że jest im źle, że nie potrafią się już z niczego cieszyć, że najchętniej by to wszystko zostawili i się zabili.
Pogoda ma znaczący wpływ na nasze samopoczucie, ale nie możemy pozwolić, by tylko przez nią cały nasz światopogląd się popsuł. Musimy z tym walczyć, pokazać innym, że tak łatwo się nie damy. Jak to zrobić?
Znajdź pozytywną rzecz we wszystkim co robisz i co Cię otacza.
Jest to trudne i głupie? Wymówki to zawsze najłatwiejszy sposób, żeby czegoś nie zrobić.
Pomyśl: Co teraz robisz?
Czytasz tego bloga? Słuchasz muzyki? Jesz? Rozmawiasz ze znajomym przez telefon, fb lub twarzą w twarz?
Możemy już znaleźć pełno pozytywów!
Czytasz bloga?- Świetnie! Masz czas wolny, nie musisz harować bez chwili wytchnienia, możesz odpocząć, posiadasz zmysł wzroku.
Słuchasz muzyki?- Powinieneś się cieszyć. Ludzie przy muzyce często się wyciszają, rozmarzają, odpoczywają. W muzyce można odnaleźć samego siebie. Możesz włączyć bardziej pozytywne, skoczne piosenki. Wtedy i Twój nastrój się poprawi. Słysząc coś bardziej pozytywnego, sami przejmujemy trochę optymizmu.
Kontaktujesz się ze znajomymi?- Masz z kim pogadać, nie jesteś sam, jest ktoś kto cię słucha i kogo ty możesz posłuchać, może ktoś Cię właśnie pociesza, zwierza się z własnych smutków, ufa. Jesteś dla niego w jakiś sposób ważny.
Niby takie najprostsze czynności, a można wyczytać w nich naprawdę wiele plusów.
Żyjesz, oddychasz, możesz stać się kimś ważnym, możesz zmienić świat, stawiając powoli kroczki w kierunku tego, co chcesz w przyszłości osiągnąć.
Nie zawsze się uda. To by było za proste. Życie jest jak gra. Pełne wyzwań, nagród, porażek i celów. Jest tylko jedna różnica. Mamy jedno życie, które nie możemy zmarnować na ciągły smutek.
Zwykłe picie herbaty może sprawić radość.
Nie trzeba znajdywać wielu pozytywów. Można znaleźć tylko jeden, na który zwrócimy całą swoją uwagę.
Zmieniając swoje myślenie na lepsze, zmieniasz także swoje patrzenie na świat.
"Pogoda jest dziś okropna.", "Pada, a ja nie wzięłam parasola do szkoły.", "Znów jestem przeziębiona.", "Nie zdałem kolejnej klasówki z polskiego."
Jak sądzisz? Dlaczego akurat w tym momencie, gdy masz popsuty nastrój, wszystko staje przeciwko Tobie? Bo sam te rzeczy stawiasz naprzeciw sobie i je wyolbrzymiasz? Bredzę? Nie. Taka jest taktyka naszego myślenia. Gdy staje się nam coś złego, zakładamy na nos szare okulary i od razu wszystko wokół traci kolory.
Nic nie jest całkowicie różowe i radosne- racja. Ale także nic nie jest całkowicie szare, okrutne i źle do nas nastawione. To my malujemy to co nas otacza, trzeba o tym zawsze pamiętać.
Dziel się radością, a szczęście powróci do Ciebie z podwójną siłą.
Karma to nie jakiś głupi wymysł. To jest ja klocki domino . Gdy ty zrobisz coś dobrego, chociażby minimalny dobry uczynek dla innej osoby, nie zawsze znajomej dla Ciebie, to ta osoba od razu ma poprawiony humor i robi dobre rzeczy dla kolejnych napotkanych osób. I tak w kółko, niczym obalające się klocki domino. Pewnego dnia ktoś zrobi coś miłego dla Ciebie, poprawiając ci nastrój, czy pomagając w trudnej sytuacji.
Należy dzielić się optymizmem, poprawiając tym samym samemu sobie humor, ale też zarażając nim innych.


Polecam obejrzeć filmik z rozmową z Panią psycholog. Mi on od razu poprawił humor i otworzył oczy na niektóre sprawy w moim życiu:
cz. 1
cz.2
Życie jest za krótkie na spęczanie go w smutku. Spróbuj zmieniać swoje myślenie! Nie skreślaj tej propozycji już na początku!
niedziela, 2 października 2016
Reaktywacja i zmiany!
Ostatnimi czasy bardzo zmieniło się moje otoczenie, mój światopogląd, a co za tym idzie, zapewne i ja sama. Dotarło do mnie, że gdy zakładałam tego bloga byłam (jeśli dobrze pamiętam) 14 letnią, niedoświadczoną dziewczynką, która chciała po sobie zostawić jakiś ślad w internecie.
Czy był to dobry pomysł, by założyć bloga? Sądzę, że tak. Dzięki temu miałam miejsce, gdzie mogłam się wypowiedzieć na jakiś temat, mogłam się uodpornić na hejty, które w pewnym okresie mojego życia dość często się pojawiały i miałam szansę poznać wiele, ciekawych, miłych osób.
Niestety ostatnio ten blog zaniedbałam. Ostatni post dodałam Bóg wie kiedy. Nie chcę jednak tak tego zostawić. Chcę powrócić w nieco odświeżonym stylu. Wybaczcie, jeśli lubiliście aż nazbyt przesłodzoną Marikę z Arendelle, czy Marikę de Nile lub Lizzy (tak, wiele nazbierało się tych pseudonimów). Teraz chciałabym, żebyście poznali inną moją stronę, nie tylko tą uroczą, chociaż tej pewnie tak całkowicie tutaj nie zabraknie. Chciałabym, żebyście poznali mnie jako Miu- fankę kpopu, interesującą się subkulturami Azji, chętnie poznającą innych i lubiącą się bawić osóbkę.
Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie wszystkim na dobre i ten blog odżyje (przyznam, że jednym z głównych powodów dlaczego tak długo nie pisałam było to, że przytłaczał mnie jego dziecinny charakter).
Obyście przyjęli cieplutko odświeżonego bloga, w najbliższym czasie zajmę się też zmianą jego wyglądu.
Do następnego posta!
Czy był to dobry pomysł, by założyć bloga? Sądzę, że tak. Dzięki temu miałam miejsce, gdzie mogłam się wypowiedzieć na jakiś temat, mogłam się uodpornić na hejty, które w pewnym okresie mojego życia dość często się pojawiały i miałam szansę poznać wiele, ciekawych, miłych osób.
Niestety ostatnio ten blog zaniedbałam. Ostatni post dodałam Bóg wie kiedy. Nie chcę jednak tak tego zostawić. Chcę powrócić w nieco odświeżonym stylu. Wybaczcie, jeśli lubiliście aż nazbyt przesłodzoną Marikę z Arendelle, czy Marikę de Nile lub Lizzy (tak, wiele nazbierało się tych pseudonimów). Teraz chciałabym, żebyście poznali inną moją stronę, nie tylko tą uroczą, chociaż tej pewnie tak całkowicie tutaj nie zabraknie. Chciałabym, żebyście poznali mnie jako Miu- fankę kpopu, interesującą się subkulturami Azji, chętnie poznającą innych i lubiącą się bawić osóbkę.
Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie wszystkim na dobre i ten blog odżyje (przyznam, że jednym z głównych powodów dlaczego tak długo nie pisałam było to, że przytłaczał mnie jego dziecinny charakter).
Obyście przyjęli cieplutko odświeżonego bloga, w najbliższym czasie zajmę się też zmianą jego wyglądu.
Do następnego posta!
wtorek, 26 stycznia 2016
Jesteś niczym motyl~
Obserwuję cię z daleka. Jeśli cię dotknę, czy cię stracę? Jesteś światłem, które rozświetla tę pokrytą mrokiem noc. Jeden mały gest i zupełnie zapominam o rzeczywistym świecie.
Ah, kocham tą piosenkę :'3 Jest taka śliczna, że zawsze na niej płaczę~
Ale nie przyszłam tu, żeby wam się wypłakać :') Jestem właśnie u Madzi i postanowiłyśmy, że narysujemy coś, żeby porównać nasze style rysowania. Nie wiedziałyśmy co narysować, więc z pomocą przyszła nam mama Madzi ^_^ Padło na elfy~ Yey~
To nie przedłużając, oto nasze rysunki:
Ah, kocham tą piosenkę :'3 Jest taka śliczna, że zawsze na niej płaczę~
Ale nie przyszłam tu, żeby wam się wypłakać :') Jestem właśnie u Madzi i postanowiłyśmy, że narysujemy coś, żeby porównać nasze style rysowania. Nie wiedziałyśmy co narysować, więc z pomocą przyszła nam mama Madzi ^_^ Padło na elfy~ Yey~
To nie przedłużając, oto nasze rysunki:
Madzi elf :3
Mój elf :3
Dopiero teraz zauważyłyśmy ile rzeczy powinnyśmy jeszcze w nich poprawić x3
No.... spora różnica jest w stylach. Widzisz Madzia? Masz swój własny styl! >///<
Nie, nie mam. To, że kopiuję style z rysunków, które mi się podobają to nie styl, kek.
Tak, tak, wmawiaj sobie xD
Może moją elfkę (?) kiedyś jeszcze pokoloruję... ale nie jeszcze zobaczę :')
Zaraz będę szła na pociąg, więc za długiego posta nie piszę ;-;
No... to papa~ :3
piątek, 22 stycznia 2016
Cicho wszędzie, głucho wszędzie~
Tak, ucichło strasznie na blogu ;-; Nawet zaczęłam się zastanawiać czy ktoś tu w ogóle zagląda, czy piszę tylko dla siebie :')
No... to co tam u was nowego? U mnie się sporo zmieniło... jak patrzę na siebie z przed dwuch miesięcy to o matko xD
A wszystko przez jedną, uroczą osóbkę, którą pozdrawiam ^-^ (choć wątpię czy to czyta :') )
No... w sumie cała ta zmiana zaczęła się od tej osóbki. Przez nią poznałam BTS i zaczęłam wgłębiać się w te k-pop'owe boysbandy. Później dzięki kolejnym miłym osóbkom poprawiłam się w stylu Ulzzang i stwierdziłam, że w tym kierunku makijażowym właśnie chcę iść (co nie znaczy, że przestałam marzyć o loliciej sukience). Hm... co by tu jeszcze napisać... cóż... yuri, yaoi, te sprawy :| (jak nie wiecie co to, to lepiej nie sprawdzajcie xD)
Miałam też kilka miłosnych spraw przez ten czas... Ah! No i straciłam wenę do "Mariki z Arendelle" ;-; Pomóżcie! Nie chcę jej ot tak sobie zostawić. Mam tyle wspomnień z pisaniem jej~ Jeśli znacie jakieś sposoby na powrót weny to proszę o pomoc x3
Ostatnio bardziej siedzę w RP... (tak najprościej mówiąc- opowiadanie przez dwie osoby). Może to przez to?
No... chciałam post napisać o tym jak tu cicho na tym blogu, a wyszło z tego opisywanie jak się zmieniłam i co u mnie xD
Miło będzie jak zostawicie tu jakiś ślad po sobie ^-^ Bay~
No... to co tam u was nowego? U mnie się sporo zmieniło... jak patrzę na siebie z przed dwuch miesięcy to o matko xD
A wszystko przez jedną, uroczą osóbkę, którą pozdrawiam ^-^ (choć wątpię czy to czyta :') )
No... w sumie cała ta zmiana zaczęła się od tej osóbki. Przez nią poznałam BTS i zaczęłam wgłębiać się w te k-pop'owe boysbandy. Później dzięki kolejnym miłym osóbkom poprawiłam się w stylu Ulzzang i stwierdziłam, że w tym kierunku makijażowym właśnie chcę iść (co nie znaczy, że przestałam marzyć o loliciej sukience). Hm... co by tu jeszcze napisać... cóż... yuri, yaoi, te sprawy :| (jak nie wiecie co to, to lepiej nie sprawdzajcie xD)
Miałam też kilka miłosnych spraw przez ten czas... Ah! No i straciłam wenę do "Mariki z Arendelle" ;-; Pomóżcie! Nie chcę jej ot tak sobie zostawić. Mam tyle wspomnień z pisaniem jej~ Jeśli znacie jakieś sposoby na powrót weny to proszę o pomoc x3
Ostatnio bardziej siedzę w RP... (tak najprościej mówiąc- opowiadanie przez dwie osoby). Może to przez to?
No... chciałam post napisać o tym jak tu cicho na tym blogu, a wyszło z tego opisywanie jak się zmieniłam i co u mnie xD
Miło będzie jak zostawicie tu jakiś ślad po sobie ^-^ Bay~
czwartek, 24 grudnia 2015
Wesołych Świąt Wam życzę! ^-^
Dziś jest wigilia świąt Bożego Narodzenia!
Ja już mykam do babci, gdzie spędzę święta. Mam nadzieję, że Wasze będą najlepsze w całym Waszym życiu. Buziaki słodziaki! ^-^
Dlatego też chcę Wam życzyć:
wesołych świąt spędzonych w rodzinnym cieple, bogatego mikołaja, gwiazdki z nieba i spełnienia wszystkich marzeń!
:D
~~~Ja już mykam do babci, gdzie spędzę święta. Mam nadzieję, że Wasze będą najlepsze w całym Waszym życiu. Buziaki słodziaki! ^-^
czwartek, 12 listopada 2015
Never ending story?
No niestety nie. Wszystko co dobre kiedyś się kończy
Ale zaraz, zaraz! O czym ty do nas kobieto mówisz?
No a mówię o zakończeniu Mariki z Arendelle. Tak, kochani. Na blogu pojawił się już ostatni rozdział mojej historii. Lecz ,czy aby na pewno? Jeśli lubiliście tą serię to nie ma się co smucić, ponieważ już niedługo zakładam kolejną zakładkę, gdzie będę kontynuowała przygody śnieżnej księżniczki ^-^ Powiem jedno: na pewno nie będziecie się z nią nudzić :D
Mam nadzieję, że pierwszy "sezon" (jak ja to mawiam) spodobał Wam się oraz, że tak samo pozytywnie przyjmiecie nadchodzące rozdziały.
A tymczasem, kto jeszcze nie czytał, niech szybciutko klika w zakładkę "Marika z Arendelle" i czyta OSTATNI ROZDZIAŁ.
Kto już przeczytał: Zdziwienie? Strach? Ciekawość? Śmiało piszcie co czujecie po przeczytaniu moich wypocin ^^
Także zachęcam do komentowania! Muszę wiedzieć czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda po miesięcznej przerwie :)
Ale zaraz, zaraz! O czym ty do nas kobieto mówisz?
No a mówię o zakończeniu Mariki z Arendelle. Tak, kochani. Na blogu pojawił się już ostatni rozdział mojej historii. Lecz ,czy aby na pewno? Jeśli lubiliście tą serię to nie ma się co smucić, ponieważ już niedługo zakładam kolejną zakładkę, gdzie będę kontynuowała przygody śnieżnej księżniczki ^-^ Powiem jedno: na pewno nie będziecie się z nią nudzić :D
Mam nadzieję, że pierwszy "sezon" (jak ja to mawiam) spodobał Wam się oraz, że tak samo pozytywnie przyjmiecie nadchodzące rozdziały.
A tymczasem, kto jeszcze nie czytał, niech szybciutko klika w zakładkę "Marika z Arendelle" i czyta OSTATNI ROZDZIAŁ.
Kto już przeczytał: Zdziwienie? Strach? Ciekawość? Śmiało piszcie co czujecie po przeczytaniu moich wypocin ^^
Także zachęcam do komentowania! Muszę wiedzieć czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda po miesięcznej przerwie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




