wtorek, 20 grudnia 2016

Jak radzić sobie z hejtami? +Moje doświadczenia

Stwierdziłam, że teraz jest odpowiedni moment, by podzielić się z Wami tym trudnym tematem i moimi wycinkami z życia, gdy miałam styczność z hejtowaniem mnie.

Pierwszą styczność z taką nienawiścią wobec mnie miałam w gimnazjum. Nie miałam w ogóle znajomych, prócz mojej przyjaciółki od podstawówki i później jednej dziewczyny, która wyciągnęła w moją stronę rękę, z zamiarem nawiązania znajomości (teraz stała się również moją przyjaciółką).
Przez całe 3 lata (ale szczególnie w drugiej połowie 2 i całej 3 klasie) byłam wyśmiewana, poniżana...
Byłam wtedy typową szarą myszką, która nie była nawet w stanie przeciwstawić się komukolwiek. Bałam się odezwać, a co dopiero sprzeciwić się komuś. Moim wielkim marzeniem było śpiewanie. Założyłam konto na iSing i nagrywałam (trzeba to przyznać) bardzo złe covery piosenek. Nieszczęśliwie złożyło się tak, że moje konto zostało znalezione przez niektóre osoby w mojej klasie. Każdy zaczął słuchać moich nagrań i się śmiać. Nawet na informatyce, gdy mieliśmy czas wolny, grupka ludzi zbierała się przy jednym komputerze (najbardziej oddalonym ode mnie) i słuchali, podśmiechując co chwila. Uświadomiła mnie o tym dopiero moja przyjaciółka, która to wszystko dokładnie widziała. Pamiętam, że powiedziałam jej wtedy "Dobrze, że daję im powód do śmiania się. Przecież śmiech to zdrowie.". Uśmiechałam się, mówiąc to, mimo, że moje oczy piekły i miałam ochotę się rozpłakać. Poklepała mnie wtedy po ramieniu i powiedziała, że cieszy się, że patrzę na to w taki sposób, a nie się załamuję. Podziwiała mnie. Może to i lepiej, że nie wiedziała, że to tylko maska? Moi rodzice nic nie wiedzieli o tej sytuacji. Mój tata nawet nie wiedział, że nie byłam tolerowana w klasie. Dowiedział się dopiero w tym roku, w wakacje, gdy powiedział, że nie mam nic pojęcia o nienawiści innych osób, bo cały czas miałam różowe, bajkowe życie. Był wstrząśnięty, gdy mu powiedziałam prawdę i już nigdy nie powtórzył swoich słów.

Kolejny raz hejty poleciały na mnie, gdy powstał ten blog i ktoś dowiedział się, że mam dobre kontakty z inną, lubianą bloggerką (nawet do teraz zostały komentarze z hejtami pod postami). Byłam oskarżana o to, że koleguję się z nią tylko dlatego, żeby zdobyć fejm, a tak naprawdę to jestem do dvpy. Przeżywałam to bardzo. Nie wiedziałam jak się bronić. Pocieszała mnie ta bloggerka i broniła. Nie wiem co bym bez niej wtedy zrobiła...

Gdy poszłam do liceum postanowiłam zmienić siebie, zacząć od nowa. Stałam się wtedy ulzzangiem. Ludzie i w internecie i w klasie zaczęli mnie lubić, byłam przeszczęśliwa i niemalże zapomniałam jak to jest być obrażaną i nienawidzoną.
Zmieniło się to w tym roku szkolnym, a dokładniej w październiku. Na asku. Zalała mnie i moich znajomych taka fala hejtów, że się załamałam i przeżywałam stany bliskie depresyjnym. Codziennie płakałam, obwiniałam sama siebie, próbowałam wesprzeć innych. Niekiedy udawałam, że wszystko jest dobrze, żeby nie dołować innych.
Jak sobie przypominam co wtedy się działo, to czuję, jakby to był istny horror. Mam wiele wpisów w pamiętniku z tego czasu. Nie chcę ich czytać i sobie przypominać...

Mimo, że było to okropne przeżycie, pomogło mi. Jakby to powiedzieć... uodporniłam się? Zdałam sobie sprawę z masy rzeczy: dlaczego ludzie hejtują, jaki cel jest tego, jak to wpływa na psychikę... spróbuję teraz wyjaśnić tu kilka rzeczy.

Dlaczego ludzie hejtują? Jaki jest w tym cel?
Ludzie hejtują najczęściej po to, żeby się dowartościować, żeby nie pokazać, że jest się słabym i gorszym. Chcą, alby osoba, którą obrażają czuła się okropnie, żeby jakoś zareagowała, żeby nie była w stanie jakkolwiek odepchnąć atak. Często wykorzystują najsłabsze punkty tej osoby.

Jak to wpływa na psychikę osoby zhejtowanej?
Oczywiście wszystko idzie według planu hejtera. Jeśli osoba nie wie, jak radzić sobie z takimi hejtami, zaczyna się załamywać. Wszystko traci sens, nie widzi się przed tym ratunku, w każdym widzi się wroga.

A teraz wytłumaczę jak sobie możecie z tym wszystkim poradzić. Jak ja sobie radzę.
Po pierwsze uzmysławiam sobie, dlaczego dana osoba zaczyna po mnie jechać. I dochodzi wtedy do mnie, że to wymyślone bzdury i wykreowana fałszywa rzeczywistość, która ma wywyższać osobę hejtującą, a tą shejtowaną stawiać w najgorszym świetle.
To Ty wiesz jaki jesteś naprawdę. I nikt inny nie ma prawa wmawiać Ci, że jest inaczej.
Po drugie próbuję nie reagować na te zaczepki. Gdy osoba hejtująca widzi jakąś reakcję z drugiej strony, zaczyna brnąć w to dalej, bo widzi, że to co robi, działa. Gdy przestaniemy na to reagować- osobie hejtującej znudzi to się w końcu i przestanie (naprawdę działa).
Po trzecie: przestań myśleć o sobie źle. Zacznij myśleć pozytywnie i zarażaj optymizmem innych. To chyba jeden z trudniejszych kroków, no bo jak to być szczęśliwym, gdy ktoś właśnie miesza Cię z błotem, prawda? Ale da się, naprawdę. I bardzo szybko poprawia sytuację.
Po czwarte: pamiętaj, że masz grupę osób, w której znajdziesz wsparcie. Może to przyjaciele, rodzeństwo, rodzice. Na pewno jest ktoś, kto stanie po Twojej stronie i będzie Cię wspierał. Tylko nie możesz na wszystkich się zamykać.

^ Długotrwały, trudny i pracochłonny proces. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Życie rzuca nam kłody pod nogi i sprawdza, jak bardzo jesteśmy silni. Nie możemy się poddawać! Pokażmy życiu, że jesteśmy silni i stać nas na więcej, niż każdy sądzi!

Teraz zwrócę się do fandomu gruszeczek, który ostatnio ma ciężkie momenty.
Nie słuchajcie tego, co mówi Wam osoba hejtująca Was. Musimy się nawzajem wspierać. Wtedy damy sobie radę. Jesteśmy jedną, wielką rodziną, mam rację? Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! 💝

wtorek, 13 grudnia 2016

Umiejętność pozytywnego myślenia



Od rozpoczęcia jesieni, deszczowych dni, przyjścia szarych chmur na nasze polskie niebo coraz częściej słyszę od moich znajomych, czy obcych ludzi, że jest im źle, że nie potrafią się już z niczego cieszyć, że najchętniej by to wszystko zostawili i się zabili.
Pogoda ma znaczący wpływ na nasze samopoczucie, ale nie możemy pozwolić, by tylko przez nią cały nasz światopogląd się popsuł. Musimy z tym walczyć, pokazać innym, że tak łatwo się nie damy. Jak to zrobić?

Znajdź pozytywną rzecz we wszystkim co robisz i co Cię otacza.
Jest to trudne i głupie? Wymówki to zawsze najłatwiejszy sposób, żeby czegoś nie zrobić.
Pomyśl: Co teraz robisz?
Czytasz tego bloga? Słuchasz muzyki? Jesz? Rozmawiasz ze znajomym przez telefon, fb lub twarzą w twarz?
Możemy już znaleźć pełno pozytywów! 
Czytasz bloga?- Świetnie! Masz czas wolny, nie musisz harować bez chwili wytchnienia, możesz odpocząć, posiadasz zmysł wzroku.
Słuchasz muzyki?- Powinieneś się cieszyć. Ludzie przy muzyce często się wyciszają, rozmarzają, odpoczywają. W muzyce można odnaleźć samego siebie. Możesz włączyć bardziej pozytywne, skoczne piosenki. Wtedy i Twój nastrój się poprawi. Słysząc coś bardziej pozytywnego, sami przejmujemy trochę optymizmu.
Kontaktujesz się ze znajomymi?- Masz z kim pogadać, nie jesteś sam, jest ktoś kto cię słucha i kogo ty możesz posłuchać, może ktoś Cię właśnie pociesza, zwierza się z własnych smutków, ufa. Jesteś dla niego w jakiś sposób ważny.
Niby takie najprostsze czynności, a można wyczytać w nich naprawdę wiele plusów.
Żyjesz, oddychasz, możesz stać się kimś ważnym, możesz zmienić świat, stawiając powoli kroczki w kierunku tego, co chcesz w przyszłości osiągnąć.
Nie zawsze się uda. To by było za proste. Życie jest jak gra. Pełne wyzwań, nagród, porażek i celów. Jest tylko jedna różnica. Mamy jedno życie, które nie możemy zmarnować na ciągły smutek.
Zwykłe picie herbaty może sprawić radość.
Nie trzeba znajdywać wielu pozytywów. Można znaleźć tylko jeden, na który zwrócimy całą swoją uwagę.

Zmieniając swoje myślenie na lepsze, zmieniasz także swoje patrzenie na świat.
"Pogoda jest dziś okropna.", "Pada, a ja nie wzięłam parasola do szkoły.", "Znów jestem przeziębiona.", "Nie zdałem kolejnej klasówki z polskiego."
Jak sądzisz? Dlaczego akurat w tym momencie, gdy masz popsuty nastrój, wszystko staje przeciwko Tobie? Bo sam te rzeczy stawiasz naprzeciw sobie i je wyolbrzymiasz? Bredzę? Nie. Taka jest taktyka naszego myślenia. Gdy staje się nam coś złego, zakładamy na nos szare okulary i od razu wszystko wokół traci kolory.
Nic nie jest całkowicie różowe i radosne- racja. Ale także nic nie jest całkowicie szare, okrutne i źle do nas nastawione. To my malujemy to co nas otacza, trzeba o tym zawsze pamiętać.

Dziel się radością, a szczęście powróci do Ciebie z podwójną siłą.
Karma to nie jakiś głupi wymysł. To jest ja klocki domino . Gdy ty zrobisz coś dobrego, chociażby minimalny dobry uczynek dla innej osoby, nie zawsze znajomej dla Ciebie, to ta osoba od razu ma poprawiony humor i robi dobre rzeczy dla kolejnych napotkanych osób. I tak w kółko, niczym obalające się klocki domino. Pewnego dnia ktoś zrobi coś miłego dla Ciebie, poprawiając ci nastrój, czy pomagając w trudnej sytuacji.
Należy dzielić się optymizmem, poprawiając tym samym samemu sobie humor, ale też zarażając nim innych.









































Polecam obejrzeć filmik z rozmową z Panią psycholog. Mi on od razu poprawił humor i otworzył oczy na niektóre sprawy w moim życiu:

cz. 1

cz.2

Życie jest za krótkie na spęczanie go w smutku. Spróbuj zmieniać swoje myślenie! Nie skreślaj tej propozycji już na początku! 

niedziela, 2 października 2016

Reaktywacja i zmiany!

Ostatnimi czasy bardzo zmieniło się moje otoczenie, mój światopogląd, a co za tym idzie, zapewne i ja sama. Dotarło do mnie, że gdy zakładałam tego bloga byłam (jeśli dobrze pamiętam) 14 letnią, niedoświadczoną dziewczynką, która chciała po sobie zostawić jakiś ślad w internecie.
Czy był to dobry pomysł, by założyć bloga? Sądzę, że tak. Dzięki temu miałam miejsce, gdzie mogłam się wypowiedzieć na jakiś temat, mogłam się uodpornić na hejty, które w pewnym okresie mojego życia dość często się pojawiały i miałam szansę poznać wiele, ciekawych, miłych osób.
Niestety ostatnio ten blog zaniedbałam. Ostatni post dodałam Bóg wie kiedy. Nie chcę jednak tak tego zostawić. Chcę powrócić w nieco odświeżonym stylu. Wybaczcie, jeśli lubiliście aż nazbyt przesłodzoną Marikę z Arendelle, czy Marikę de Nile lub Lizzy (tak, wiele nazbierało się tych pseudonimów). Teraz chciałabym, żebyście poznali inną moją stronę, nie tylko tą uroczą, chociaż tej pewnie tak całkowicie tutaj nie zabraknie. Chciałabym, żebyście poznali mnie jako Miu- fankę kpopu, interesującą się subkulturami Azji, chętnie poznającą innych i lubiącą się bawić osóbkę.
Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie wszystkim na dobre i ten blog odżyje (przyznam, że jednym z głównych powodów dlaczego tak długo nie pisałam było to, że przytłaczał mnie jego dziecinny charakter).
Obyście przyjęli cieplutko odświeżonego bloga, w najbliższym czasie zajmę się też zmianą jego wyglądu.
Do następnego posta!

wtorek, 26 stycznia 2016

Jesteś niczym motyl~

Obserwuję cię z daleka. Jeśli cię dotknę, czy cię stracę? Jesteś światłem, które rozświetla tę pokrytą mrokiem noc. Jeden mały gest i zupełnie zapominam o rzeczywistym świecie.
Ah, kocham tą piosenkę :'3 Jest taka śliczna, że zawsze na niej płaczę~
Ale nie przyszłam tu, żeby wam się wypłakać :') Jestem właśnie u Madzi i postanowiłyśmy, że narysujemy coś, żeby porównać nasze style rysowania. Nie wiedziałyśmy co narysować, więc z pomocą przyszła nam mama Madzi ^_^ Padło na elfy~ Yey~
To nie przedłużając, oto nasze rysunki:

Madzi elf :3

Mój elf :3

Dopiero teraz zauważyłyśmy ile rzeczy powinnyśmy jeszcze w nich poprawić x3
No.... spora różnica jest w stylach. Widzisz Madzia? Masz swój własny styl! >///<
Nie, nie mam. To, że kopiuję style z rysunków, które mi się podobają to nie styl, kek.
Tak, tak, wmawiaj sobie xD

Może moją elfkę (?) kiedyś jeszcze pokoloruję... ale nie jeszcze zobaczę :')
Zaraz będę szła na pociąg, więc za długiego posta nie piszę ;-;
No... to papa~ :3


piątek, 22 stycznia 2016

Cicho wszędzie, głucho wszędzie~

Tak, ucichło strasznie na blogu ;-; Nawet zaczęłam się zastanawiać czy ktoś tu w ogóle zagląda, czy piszę tylko dla siebie :')
No... to co tam u was nowego? U mnie się sporo zmieniło... jak patrzę na siebie z przed dwuch miesięcy to o matko xD
A wszystko przez jedną, uroczą osóbkę, którą pozdrawiam ^-^ (choć wątpię czy to czyta :') )
No... w sumie cała ta zmiana zaczęła się od tej osóbki. Przez nią poznałam BTS i zaczęłam wgłębiać się w te k-pop'owe boysbandy. Później dzięki kolejnym miłym osóbkom poprawiłam się w stylu Ulzzang i stwierdziłam, że w tym kierunku makijażowym właśnie chcę iść (co nie znaczy, że przestałam marzyć o loliciej sukience). Hm... co by tu jeszcze napisać... cóż... yuri, yaoi, te sprawy :| (jak nie wiecie co to, to lepiej nie sprawdzajcie xD)
Miałam też kilka miłosnych spraw przez ten czas... Ah! No i straciłam wenę do "Mariki z Arendelle" ;-; Pomóżcie! Nie chcę jej ot tak sobie zostawić. Mam tyle wspomnień z pisaniem jej~ Jeśli znacie jakieś sposoby na powrót weny to proszę o pomoc x3
Ostatnio bardziej siedzę w RP... (tak najprościej mówiąc- opowiadanie przez dwie osoby). Może to przez to?
No... chciałam post napisać o tym jak tu cicho na tym blogu, a wyszło z tego opisywanie jak się zmieniłam i co u mnie xD
Miło będzie jak zostawicie tu jakiś ślad po sobie ^-^ Bay~

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt Wam życzę! ^-^

Dziś jest wigilia świąt Bożego Narodzenia!
Dlatego też chcę Wam życzyć:
wesołych świąt spędzonych w rodzinnym cieple, bogatego mikołaja, gwiazdki z nieba i spełnienia wszystkich marzeń! 
:D
~~~
Ja już mykam do babci, gdzie spędzę święta. Mam nadzieję, że Wasze będą najlepsze w całym Waszym życiu. Buziaki słodziaki! ^-^




czwartek, 12 listopada 2015

Never ending story?

No niestety nie. Wszystko co dobre kiedyś się kończy
Ale zaraz, zaraz! O czym ty do nas kobieto mówisz?
No a mówię o zakończeniu Mariki z Arendelle. Tak, kochani. Na blogu pojawił się już ostatni rozdział mojej historii. Lecz ,czy aby na pewno? Jeśli lubiliście tą serię to nie ma się co smucić, ponieważ już niedługo zakładam kolejną zakładkę, gdzie będę kontynuowała przygody śnieżnej księżniczki ^-^ Powiem jedno: na pewno nie będziecie się z nią nudzić :D
Mam nadzieję, że pierwszy "sezon" (jak ja to mawiam) spodobał Wam się oraz, że tak samo pozytywnie przyjmiecie nadchodzące rozdziały.
A tymczasem, kto jeszcze nie czytał, niech szybciutko klika w zakładkę "Marika z Arendelle" i czyta OSTATNI ROZDZIAŁ.
Kto już przeczytał: Zdziwienie? Strach? Ciekawość? Śmiało piszcie co czujecie po przeczytaniu moich wypocin ^^
Także zachęcam do komentowania! Muszę wiedzieć czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda po miesięcznej przerwie :)

poniedziałek, 19 października 2015

Japanicon, kotoryba i nauka historii- czyli jak spędziłam urodzinki

Japanicon, kotoryba i nauka historii- czyli jak spędziłam urodzinki

Tak się złożyło, że w niedzielę (11.10) skończyłam 16 lat! ^^ (ale stara dvpa ze mnie ;-;)
Dopisało mi szczęście, ponieważ dzień wcześniej odbył się Japanicon- konwent kultury japońskiej w Poznaniu. To był mój pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni :3) konwent w życiu! ^^ Aż dziw, że rodzice zgodzili się mnie tam puścić. Cóż... odebrałam to jako ich prezent urodzinowy dla mnie xD
Cały Japanicon był extra! Co prawda nie byłam na żadnym panelu (kurde, nie wiem jak to wytłumaczyć co to.... no zbiera się grupka ludzi w danym, ustalonym wcześniej miejscu i rozmawiają na określony wcześniej temat np. O wizycie z Japonii... mam nadzieję, że dobrze to określiłam xD), ale i tak było fajnie. Ogólnie przez cały konwent łaziłyśmy (bo byłam z moją siostrą, Roboticą i Madzią) po wystawcach lub wchodziliśmy na takie... "balkoniki"(?) na pierwszym piętrze, by poobserwować ludzi z góry :') Tak dla wyjaśnienia konwent odbywał się w szkole xD
Pierwsze co jak przekroczyłam kasy to poszłam kupić zamówione wcześniej kocie uszka >///< Kyaaaa... one są takie kawaii~ Specjalnie chciałam pudroworóżowe *//* Poza kocimi uszkami kupiłam sobie kocie rajstopki i kubek z vocaloidami... po powrocie do domu zorientowałam się, że nie przywiozłam żadnej nowej przypinki xD Eh... jakoś przeżyję...
Dlaczego w tytule posta znajduje się takie dziwne słówko jak "kotoryba"? :') Eh,długa historia. To co powinniście wiedzieć to że moja siostra kupiła sobie ...pluszowego kotka  który nie wygląda jak kot... tsa... xD
Przemilczmy ten temat... xD
Na konwencie oczywiście nie mogło zabraknąć osób, chodzących z tabliczką "free hugs"... no... była okazja do tulenia to tuliłam xD Raz tuliłam Miku i od razu poprosiłam ją o zdjęcie ^^ Poza Miku mam jeszcze zdjęcie... uwaga....
...
...
Z Lady Ciel! ^^ Jestem taka happy z tego zdjęcia! Mam je ustawione na swojej tapecie w telefonie :3 Od teraz Sherlopina to mój senpai >//< . O 18 zaczęły się konkursy cosplay. Tak mnie tyłek później bolał ;-; Dwie godziny siedzieć na tej twardej ziemi, ściśnięta i unieruchomiona, zajadając paluszki, ale... było warto :3 Super występy! A cosplay mleka łowickiego wygrał wszystko xD Po cosplay'u wyszłyśmy sobie pochodzić po wystawcach i po dłuższym czasie zorientowałam się, że właśnie trwa występ japońskiej cosplayerki i idolki LeChat xD No... zdążyłyśmy na kilka ostatnich piosenek :') Po występie musiałyśmy już wracać do domu :c Tak... od 13 do 22 to stanowczo za mało!
Teraz pewnie zapytacie dlaczego w tytule posta jest nauka historii? Ano bo w niedzielę, dzień moich urodzin od rana do nocy siedziałam i zakuwałam historię xD I tak byłam tak rozkojarzona, że mało co się nauczyłam, ale chyba sprawdzian dobrze poszedł :')
Tak więc podsumowując- konwenty są świetne i polecam każdemu! ^^

środa, 7 października 2015

Jak to? Już październik?!

(Piszę z komórki, więc przepraszam za ewentualne błędy ^^)
Nie wiem jak Wam, ale mi wrzesień wyjątkowo szybko minął. Aż mnie to zdziwiło, bo myślałam, że trudniej będzie mi się przyzwyczaić do szkoły. Może to przez moją pozytywną klasę jest mi łatwiej? :3
Aktualnie leżę sobie w łóżeczku i odpoczywam. Dziś się kiepsko czułam i w szkole zwolniłam się po trzech lekcjach... Pani doktor natomiast powiedziała, że nic mi nie jest, a gardło mnie boli przez katar (kit, że nie mam kataru xD). No ale dobra, bo nie o tym chciałam tu mówić. Mam dla was PYTANIE:
Chcę zacząć robić nagłówek, ale...
WOLICIE Z MARIKĄ Z ARENDELLE Z PIERWSZEJ "CZĘŚCI" CZY Z DRUGIEJ? ;3;
Bo właśnie nie mogę się zdecydować >///<
A tak zmieniając temat... wiecie co jest w sobotę i niedzielę??? Jest Japanicon! Konwent o kulturze japońskiej, M&A ^^ To będzie mój pierwszy konwent w życiu i już nie mogę się doczekać!
Jade tam w sobotę, dzień przed moimi urodzinkami :3 Kupię sobie kocie uszka, przypinki i coś jeszcze... zobaczę na miejscu :')
A wy jak spędzicie weekend?
W komentarzach piszcie z kim chcecie nagłówek! ^-^

wtorek, 1 września 2015

Ohayo szkoło~

Dziś jest 1. września, co znaczy, że jest pierwszy dzień szkoły!
Jestem nawet zadowolona z klasy, wychowawczyni też wydaje się być miła ^^ Ogólnie to myślałam, że będzie gorzej... Co do planu lekcji... no... bywały lepsze :') Codziennie albo do 15, albo do 15.50, tylko kochany piątek do 13.05, yey!
Jestem ciekawa jak będą wyglądały te wszystkie nowe zajęcia jak podstawy przedsiębiorczości, wiedza o kulturze itp. Brzmią dość poważnie, ale oby takie nie były.
Zabieram się też do nagłówka, módlcie się, żebym zdążyła przed końcem jesieni xD A! No i dziś spróbuję do końca przepisać kolejny rozdział Mariki z Arendelle :') Już przed ostatni rozdział z pierwszej części!
Mam nowy rysunek Mariki ^^ Zrobiłam go na bazie Elsy, ale mam nadzieję, że wam się spodoba (inspirowany Frozen Fever):


A wam jak minął pierwszy dzień w szkole? Macie jakieś szczególne plany na ten rok szkolny?

( długo się nad tym zastanawiałam, ale jednak postanowiłam. Podaję mojego aska :>>TUTAJ<< . Jeśli macie jakieś pytania, walcie śmiało ;) )

EDIT:
Rozdział jest już na blogu ;)

piątek, 28 sierpnia 2015

Marika powraca! ^^

Dobrze przeczytaliście :3 Powracam kochani do bloga. Nie pisałam żadnego pożegnania, bo nie wiedziałam kiedy dokładnie dostanę z powrotem mój laptop, który przez całe wakacje (jak się okazało) był w naprawie, a na telefonie nie wygodnie mi się pisze posty :')
Ale już wróciłam i postaram się częściej tutaj pisać! ^^ (o ile szkoła mi na to pozwoli).
*Zaczynam pisać o szkole, więc kto nie chce niech nie czyta i przewinie, dalej gdy napiszę "KONIEC O SZKOLE"*
No widzicie, wakacje powoli się kończą i warto by było wspomnieć coś o tej nieszczęsnej szkole...
Osobiście się bardzo denerwuję, ale też zżera mnie ciekawość jak będzie, ponieważ teraz pójdę do pierwszej klasy liceum= nowa klasa, nowe przedmioty (nowi nauczyciele nie, bo gimnazjum i liceum mam w tym samym budynku :') ). Mam nadzieję, że w mojej nowej klasie będzie jakiś otaku... Ale cieszę się, że będę razem z moimi dwiema przyjaciółkami ^^
Oki, kończę ten temat, bo nie chcę sama siebie dołować xD
W komentarzu napiszcie do jakiej klasy wy idziecie!
*KONIEC GADANIA O SZKOLE*
A tak poza tym to co mogę powiedzieć... O! Już wiem! Jak macie jakieś pomysły na posty tematyczne to śmiało piszcie w komentarzach. Tym mi też nieco pomożecie, bo często nie piszę bloga z tego powodu, że nie wiem o czym by napisać (znacie tą pustkę w głowie? ;-;).
Dzisiejszy post trochę krótki, bo taki bardziej "organizacyjny" był, no ale cóż ja mogę poradzić? :') (no dużo mogę poradzić, ale ciii~) xD
To do usłyszenia w kolejnych postach, papa! ^^


wtorek, 30 czerwca 2015

Wakacje! :D

No... długo nie pisałam, tak wiem. No nie będę owijać w bawełnę- nie chciało mi się, nie miałam weny, a jak dla mnie pisanie posta z przymusu jest bez sensu, poniewać jest pozbawiony jakichkolwiek emocji czy uczuć.
No ale dobra, przejdźmy do tematu posta... WAKACJE!!!! :D Nareszcie doczekaliśmy się tego cudownego czasu! Chodź pewnie znajdą się osoby, które nie przepadają za tym okresem :') *myśli o swojej koleżance*.
Najdziwniejsze jest to, że w tym roku, w ogóle nie poczułam na początku tych wakacji. Tak to zawsze było cieplutko, siedzieliśmy na tej sali gimnastycznej, na zakończeniu roku i tylko myśleliśmy "zaraz wakacje, zaraz wakacje!", a teraz? Siedziałam sobie na sali, spokojnie. Nudziłam się straaaszliwie na całym tym przedstawieniu i ogólnej uroczystości (bo jak wiecie [lub nie] skończyłam trzecią klasę gimnazjum, więc zakończenie było wybitnie długie i nudne), później co? Weszliśmy po raz ostatni do naszej sali, by się pożegnać i bye, bye... smutno mi było, że już tych niektórych osób nie zobaczę :c Za szkołą, jako za budynkiem i za nauczycielami nie tęsknię, bo wiem, że zobaczę ich we wrześniu w liceum (bo nasza szkoła to gimnazjum+liceum w jednym budynku). I gdy wszyscy się pożegnaliśmy, wyszliśmy z budynku i jakoś nie poczułam "wow, wakacje już!"... przyjaciółka musiała co chwila mną potrząsać i piszczeć "Wakacje! Słyszysz Marika?! Wakacje!". Sądzę, że to przez tą pogodę... niby było ciepło, ale... słońce tak smutno było przykryte tymi szarymi chmurami ;c. Całe szczęście teraz jest tylko coraz lepiej! W lipcu zapowiadają (już na początku) upały, ponad 30 stopni :D Ja osobiście się z tego bardzo cieszę. Lubię łazić w samych bluzkach na naramkach i krótkich spodenkach ^^ Też jak będzie tak ciepło to wykąpię się na basenie, bo ostatnio mi koleżanka zaproponowała, żeby iść z nią.
Od 12 do chyba 19 lipca jade nad morze :3 Czuję, że będzie świetna zabawa. Później wracamy do domu i pierwszy tydzień sierpnia znów jade nad morze, tym razem z moją przyjaciółką-Asią. W międzyczasie pewnie też często będziemy jeździć do Chojna, nad jezioro.
Może też jeszcze w jakąś sobotę pojedziemy do Inowrocławia na tężnie i solanki... (szykuj się Ally :3)
No... mniej więcej tak spędzam wakacje ^^ Ostatnio narysowałam wiele obrazków, ale o tym w kolejnym poście, gdy wejdę na laptop.
Udanych wakacji życzę! :D

poniedziałek, 25 maja 2015

Jestem! Przepraszam za spóźnienie~

Tak, tak, jestem, nie uciekłam z bloga... po prostu nie miałam ochoty na pisanie: leń, leń i jeszcze raz leń, a, no i szkoła... i nie zapominajmy o leniu :') (ochrzanianie samej siebie, zawsze spoko (y) )
Nie pisałam prawie cały miesiąc i jest mi z tym bardzo źle ;-;
Ale... spróbuję wam to jakoś wynagrodzić. Co powiecie na nowy rozdział do "Mariki z Arendelle"? Jest już na blogu :3
Ostatnio miałam trochę czasu na rysowanie, więc narysowałam sobie Elizabeth Midford w wersji współczesnej ^^ Oto ona:


Jak myślicie? Powinnam coś poprawić?
Chciałabym was też poinformować, że w Marice z Arendelle powoli zmierzamy do końca części pierwszej ^^ Myślę, że będzie coś ok 20 rozdziałów, a na blogu aktualnie jest 17... Powiem tylko tyle, szykujcie się na wielkie zmiany :) Już od tak dawna planowałam kolejną część, więc jestem mega szczęśliwa, że już niedługo będę mogła ją pisać.


Jutro dzień mamy... macie już jakieś prezenty dla niej? Ja już mam dla niej przygotowany cudowny prezent. Mam nadzieję, że jej się spodoba ;)
To chyba na tyle, w dzisiejszym poście. A co do mamy, to nie wiem co jej odbiło i włączyła mi dziś internet tylko na godzinę ;-; Podobno źle się uczę i musi mi ograniczyć neta... (pomijając fakt, że w tym półroczu przyniosłam jej tylko jedną jedynkę xD)
No to papa ^^ Jutro też spróbuję dodać jakiegoś posta ^^


czwartek, 30 kwietnia 2015

Po wycieczce

Wczoraj wieczorem wróciłam z wycieczki. Poniedziałek, wtorek i środa spędzone w górach. Z moją klasą... tego chyba nie trzeba bardziej tłumaczyć xD
Pierwszy dzień był bardzo fajny. Cieplutko i wgl :3 Później trochę gorzej- wtorek w Pradze i cały dzień deszczowy. Co ja mówię, to nie był deszcz, to była ulewa :') Zmarzłam, przemokłam, chyba się przeziębiłam, ale... byłam w Pradze, yey! *udaje szczęśliwą* xD Nawet nie wiedziałam, że w Pradze zobaczę tyle Azjatów *-* Mogłam się napatrzeć na te oczy azjatek... czemu ja takich nie mam ;-; Ostatni dzień był chłodny, ale całe szczęście nie padało. Nogi do teraz mam całe obolałe po chodzeniu po schodach w skalnym mieście. Tak sobie myślę... czemu wchodziliśmy schodami w górę, skoro zaraz po sekundzie się schodziło w dół :')
No ale koniec o wycieczce xD Jakby ktoś jeszcze nie wiedział to w zakładce "Marika z Arendelle" Jest już nowy rozdział ^^ Nareszcie mi się komputer nie resetował i mogłam w całości go przepisać. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Już jutro majówka. Chyba pojadę do Energylandu w Zatorze *o* Mam nadzieję, że pogoda chociaz trochę będzie nam dopisywać.
Życzę wam udanej majówki i dobrze spędzonego czasu ^^


piątek, 24 kwietnia 2015

Powrót weny!

A co za tym idzie? Zaraz napiszę kolejny rozdział Mariki z Arendelle... no i nareszcie nowy post xD
Przepraszam was, że tak długo nie pisałam, ale po świętach nie miałam weny, a w tym tygodniu miałam testy. Nie wiedziałam, że mogą mnie one tak psychicznie wymęczyć, wracałam do domu i byłam padnięta, mimo, że pisaliśmy (nie licząc przerwy) tylko dwie i pól godziny ;-; No ale dobrze, koniec o smutnych rzeczach xD
Wczoraj miałam występ wokalny w domu kultury, w moim mieście. Myślę, że wyszło sto razy lepiej niż rok temu. Śpiewałam "My heart will go on"- piękna piosenka ^^ Mama, babcia i przyjaciółka powiedziały, że się wzruszyły jak zaśpiewałam, a tata pochwalił, że nie wiedział, że tak ładnie mi to pójdzie. Jestem bardzo zadowolona ^^
No... to biorę się za przepisywanie rozdziału :3

sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych świąt! +lolitki

Na samym początku chciałabym wam życzyć wesołych świąt wielkanocnych, spędzonych w radości i w rodzinnym cieple i bogatego zająca! :D
Ja jak zwykle święta spędzę u babci :3 Więc przez jakiś czas mnie nie będzie w internetach....
A teraz czas na drugą część posta- Lolitki!
Lolita to styl ubierania się. Rozróżnia się kilka rodzai lolit: sweet, gothic, victorian, kodona, classic, guro, ero... długo by wymieniać :')
Ale w tym poście chciałabym wam pokazać mój obrazek, z dwiema lolitkami (Sweet Lolita i Victorian Lolita).


Pomysł na obrazek zrodził się po porannej rozmowie z Ally . Po tym obie rysowałyśmy lolitki :') Jak wam się podoba?
Post dość krótki, ale jakoś nie mam weny na pisanie dłuższego...
Chcielibyście, żebym po świętach napisała cały post poświęcony tylko Lolitom?
Pozdrawiam i życzę wesołych świąt! :D


Tak, mam fazę na kawaii piosenki ^^

wtorek, 31 marca 2015

Ciągle pada~

Ale okropna ulewa na dworze ;-; Deszcz chyba z gradem, bo tak o okna puka. Dzisiaj nawet padał śnieg O.o Na prawdę kwiecień plecień...
No fajnie, zamiast pisać posta, ja jak głupia gapię się w okno na tą straszną ulewę xD Boję się, że zaraz jakieś drzewo się przewali, bo do tego strasznie wieje. I jeszcze przed chwilą rodzice z siostrą wyjechali z domu ;-; Heeeelp meee!
A co do siostry, to jest nią Monika z Arendelle (kojarzycie?) i w niedzielę założyła bloga. Tutaj macie link -----> ~~Świat Snów~~ . Będzie miło, jak zostawicie jakiś komentarz ^^
I prawie bym zapomniała! Miałam wam pokazać rysunek wizji mojej koleżanki (czytaj: Ally ). No... skończyłam go, pokażę, ale nie liczcie na cuda xD


Ten...tego... Tada!? Co sądzicie? Wysłucham każdej krytyki (nie chodzi mi o hejty, krytyka musi być UZASADNIONA ^^)
To chyba na tyle... Papa ^^
P.S. Trzymajcie kciuki za moją siostrę! Jutro ma test szóstoklasisty (y)

piątek, 13 marca 2015

Piątek 13-stego + moje rysunki

Mówi się, że ten dzień jest najbardziej pechowy, ze wszystkich... Jednak dla mnie nie xD Dzisiaj, tak jak wczoraj boli mnie brzuch, więc mama nie puściła mnie do szkoły, teraz siedzę sobie w domu i pomyślałam, że warto by było coś napisać na blogu, bo dawno żadnego posta nie było. Może pokażę wam kilka moich nowych rysunków? ^^:



Nie wiem, który jest lepszy... ja, osobiście, jestem bardziej zadowolona z tego drugiego, a szczególnie z jej włosów ^^.
Teraz kilka rysunków na bazach Lilla Lou (o tych książeczkach wspominałam kilka postów wcześniej >>Jakby ktoś chciał poczytać<< ):



 
Musicie wybaczyć mojej drukarce, że kiepskie skany robi xD
A teraz #ZdjęciaRobioneKalkulatorem, czyli kiepski aparat w mojej komórce:
 

 
Dopiero od niedawna zaczęłam się uczyć cieniować w ten sposób, a już widzę jakieś tam postępy, z których jestem bardzo zadowolona ^^ A co wy o nich sądzicie?
 
Zaczęłam ostatnio pewien rysunek, wizji mojej koleżanki... coś przeczuwam, że to będzie największe dzieło mojego życia xD, jak skończę, to pokażę, ale nie liczcie, że szybko go ujrzycie, bo już od tygodnia (?) praca stoi w miejscu *leń*.
 
Na koniec chciałabym was poprosić, żebyście dawali pomysły na nowe rysunki, bo bym chciała coś narysować, a nie mam bladego pojęcia co .-.

wtorek, 17 lutego 2015

Nie możemy się poddawać!

Nie ważne ile kłód pod nogi rzuca nam życie. Musimy dążyć do wyznaczonego sobie celu!


Ten filmik zawsze na mnie dobrze działa, czuję taką siłę w sobie, nawet gdy jestem padnięta i nie mam siły przewrócić się z jednego boku, na drugi, w łóżku xD
Postanowione, biorę się bardziej za naukę (oby to nie było tylko suche gadanie .-.)
Mimo iż mam teraz ferie to muszę się nauczyć na daty z historii, na sprawdzian z matmy, geografii, religii i chemii. Ah, sporo tego :/
Więc rozumiecie, czemu nie dodaję tak często postów? ^^

Ok, jeszcze dziś napiszę sb daty z historii i nauka, nauka, nauka. Oczywiście są ferie i też chcę odpoczynku :3
Ah... pisałam już chyba kiedyś, że nie mogę pisać postów wieczorem, c'nie? Piszę wtedy takie mało maślane, że pewnie mało kto wie o czym jak wgl piszę xD
No to... to by było na tyle ^^

piątek, 6 lutego 2015

"Ulepimy dziś bałwana?..."

No nie mogłam się powstrzymać, żeby tego cytatu nie podać. Otóż w moim mieście od przedwczoraj (za późno ten post pisze xD) możemy cieszyć się białym puchem. Minus tego wszystkiego jest taki, że nie ma jeszcze ferii i że ze szkoły wracam 10 minut dłużej. Cóż... trzeba uważać, żeby się nie wywalić na chodniku ^^
A taki tytuł wybrałam, ponieważ chciałabym wam opowiedzieć moje minione zajęcia z techniki.
Zaczęło się wszystko od tego, że nie chciało nam się siedzieć jeszcze godzinę w szkole, na technice, na której i tak nic nie robimy. No to na "delegacje do pana" poszli dwaj koledzy z klasy: Jędrek i Konrad. Podeszli do pana i:
- Wypuści na pan wcześniej do domu?
- A z jakiej racji?
- Bo my byśmy bardzo chcieli ulepić dziś bałwana.
I wszyscy w śmiech. Po chwili pan z niewiadomej przyczyny zaczął mówić o swojej komórce, że taka to jest dopiero komórka, a nie te smartphony co teraz są wszędzie. Nikt kompletnie nie wiedział, czemu on o tym zaczął gadać. No ale ok, później zaczął gadać o marketingowcach, co przez telefon namawiają do kupna, a na końcu całego kazania:
- I dlatego ty, Jędrek, nie mógłbyś być marketingowcem.
Cała klasa mina typu "wtf?" i śmiech.
Myśleliśmy, że już zapomniał o tym całym lepieniu bałwana, a na serio on to wziął i kazał nam iść na boisko lepić bałwany, a on by potem podszedł. Nie przychodził 10 minut, więc wszyscy poszliśmy do domu :3
Tsa... uwielbiam tego nauczyciela. Zawsze nas kilka minut wcześniej puszcza ^^

No to... ulepicie ze mną bałwana? Ale jutro, bo dziś już późno xD
Dobranoc, kochani :*